7. Północnoniemiecki Narodowy Dzień Turystyki

W ramach polsko-niemieckiej współpracy przygranicznej, w sobotę 22 września 2018 r. na zaproszenie Wanderfrreunde Hafkuste e.V z Eggesin braliśmy udział w rajdzie pieszym pod hasłem 7. Północnoniemiecki Narodowy Dzień Turystyki (7. Norddeutscher Landeswandertag in Mecklenburg-Vorpommern). Pojechaliśmy tam trzema samochodami (9 osób). Na miejscu, w restauracji "Tepato"., w miejscowym kompleksie Tennissportpark powitali nas organizatorzy trampingu - Winfred Zimmermann, wraz ze swymi przyjaciółmi.

0.JPG
1.JPG
2.JPG
3.JPG
4.JPG

Niemcy - jak to Niemcy - byli perfekcyjnie przygotowani na nasze przybycie i wędrówkę z przewodnikami. Podzielono nas wszystkich - Niemców i Polaków na trzy, wcześniej deklarowane trasy dystansowe - 10,12 i 20 km. Uczestnikami z Niemiec były grupy z różnych regionów Pomorza Przedniego. Nas przydzielono do grupy "12 kilometrowej", wcześniej przez nas deklarowanej. Na skwerze przed restauracją były przygotowane tabliczki dla poszczególnych grup - tam też się zebraliśmy. Na uświetnienie tych wędrówek organizatorzy zaprosili muzyczny zespół myśliwski, który na instrumentach dętych zagrał uczestnikom łażenia kilka melodii - było sympatycznie. Wstęp się skończył i trzeba było ruszać w teren.

5.JPG
6.JPG
7.JPG
8.JPG
9.JPG

Wędrowaliśmy odcinkiem "Cesarskiego Szlaku" od Torgelow do Müggenburg. Po drodze nasza przewodniczka tłumaczyła grupie historię miejsc związanych przed laty z wizytą na tych terenach ich cesarza i nazwą kompleksu leśnego: „Cesarskie dęby”. Otóż z okazji powrotu do początków Drugiego Cesarstwa Niemieckiego w 1871 roku, Stowarzyszenie Wojowników Tolgerowskich i Gwardia Cywilna, które odbyło się w 1912 roku niedaleko od miasta, aby zasadzić "cesarskie imperia", na których frontach ustawili kamień pamięci z wyrytą datą 1871 i żelaznym krzyżem. Ta lokalizacja była już na początku XX wieku popularnym miejscem spotkań i cel dla Torgelowian.

10.JPG
11.JPG
12.JPG
13.JPG
14.JPG

Niedługo po tym zawędrowaliśmy do fermy… strusi! Było tam kilka strusi afrykańskich i kilka emu - sympatyczne zwierzęta - ciekawskie jak małe dzieci, podchodziły do "płota" i przekręcając główki przyglądały się nam śmiesznie mrugając oczami - nagle popłoch w nich wzbudziła Julka, która podbiegła do parkanu - gwałtownie ptaszyska odbiegły w głąb zagrody śmiesznie się kiwając - Julka dostała "ostrzeżenie" od hodowcy strusi i trzeba ją było uwiązać parę metrów dalej… Po zapoznaniu się z historią fermy zostaliśmy poczęstowani przez organizatorów gorącą kiełbaską wraz z bułką i musztardą oraz butelką wody mineralnej. Przy okazji zdobyliśmy dla Lilianny wydmuszkę jaja strusia afrykańskiego.

15.JPG
16.JPG
17.JPG
18.JPG
19.JPG
20.JPG

Wracając do Torgelow, a ferma była na półmetku, poprowadzono nas przez las, w którym przed wojną była fabryka amunicji - dziś są to zarośnięto dużym lasem ruiny fundamentów, podobnie jak "nasza" Hydrierwerke, ale na nieporównanie mniejszą skalę. Jedna z naszych przewodniczek, znana nam zresztą z innych wspólnych wędrówek po polskiej i niemieckiej stronie, udzieliła głębszych wyjaśnień na temat historii tego miejsca, a opierała się na książce autorstwa, mieszkańca wioski Hintersee. Po wyjściu z lasu wracaliśmy obrzeżami Torgelow, mijając zbiorniki wyrównawcze gazu. Dotarliśmy do punktu startu tj. ośrodka sportów tenisowych zmęczeni nieco (mięśnie, stawy… :) tą jesienną wędrówką, ale zadowoleni. W restauracji "Tepato" mogliśmy "zrealizować bilet posiłkowy" pod postacią ciastka i czegoś tam jeszcze. Na zakończenie każdy z uczestników rajdu otrzymał certyfikat o przebyciu trasy. Dostaliśmy też proporzec "Wandern macht glücklich" (Turystyka sprawia, że jesteś szczęśliwy). Potem wszyscy indywidualnie pożegnaliśmy się z Niemcami oraz zbiorowo zakrzyknęliśmy "dzię-ku-je-my". Było po prostu sympatycznie.

21.JPG
22.JPG
23.JPG
24.JPG

(anhel)
(wgaw)
(marekz)
(micolski)

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-NonCommercial-NoDerivs 3.0 License