Festiwal KUKUKA - Kunsztuka i Kultura w Kajücie

Festiwal odbył się w dniach od 24 maja do 1 czerwca 2013 roku. Odwiedzanymi miejscowościami były: Wolgast, Anklam, Ueckermünde, Altwarp, Trzebież, Szczecin, Dąbie, Stepnica, Wolin oraz Karnin. Organizatorami imprezy były Stowarzyszenie HOP Transnarodowa Sieć Ujście Odry z siedzibą w Wolgast oraz Stowarzyszenie Czas Przestrzeń Tożsamość ze Szczecina.

1.JPG

Dzień 1 – 24 maja 2013 (piątek) - Wolgast

Tu o godz. 10 spotkali się niemal wszyscy przyszli uczestnicy rejsu. Wołogoszcz została założona przez Słowian połabskich. Początki grodu sięgają X-XI w. W roku 1296 po podziale księstwa zachodniopomorskiego na księstwo szczecińskie i księstwo wołogoskie, stało się stolicą tego drugiego (do roku 1625); w tym okresie rezydencja książąt wołogoskich mieściła się na zamku w Wolgast, obecnie nieistniejącym. Warto wspomnieć również o pochówku w 1489 pierwszej małżonka Bogusława – Małgorzaty w kościele parafialnym im. Piotra i Pawła. Spacer po mieście, a właściwie samo miasto oczarowało wszystkich. Labirynt małych wąskich uliczek pełnych rodzinnych sklepików, jak przed wiekiem. Niezapomniany klimat tworzą zachowane brukowane uliczki, różnokolorowe ściany domów i okiennice.

2.JPG
3.JPG

O godz. 16.30 nastąpiło oficjalne otwarcie Festiwalu KUKUKA z udziałem burmistrza Wolgastu.
Volkszabawa przewidziana dla wszystkich mieszkańców przyciągnęła ok 350 osób. Mogliśmy podziwiać orkiestrę dętą z Karlina, trio wokalne Karlino, grupę taneczną z Karlina, młodzieżową grupę rockowa ze Świnoujścia, program muzyczny „Handmade” centrum kultury młodzieżowej z Wolgast, grupę taneczną Tanzsport Schnelle Greifswald, 1. Pomorską Orkiestrę Dętą z Wolgast oraz grupę „Czerwone Usta” ze Świnoujścia.

Dzień II – 25 maja 2013 (sobota) - Anklam

Do Anklam wyruszyliśmy wcześnie rano. Niezbyt przyjazna pogoda jak i krótka przygoda z wejściem na mieliznę nie rozmieniły naszych dobrych humorów na drobne. Nasza kapitan sympatyczna holenderka przytuliła jacht do cumującej z dala od miasta barki i tuż po godzinie trzynastej mogliśmy zejść na ląd.

Anklam to również przepiękne, jednak miejscami mocno zaniedbane miasto. Centrum festiwalu mieściło się w kościele St. Nikolaikirche, zniszczonym pod sam koniec wojny, 29 kwietnia 1945. Ostrzał granatników niemieckich na znajdujące się w mieście wojska Armii Czerwonej zniszczyły dach oraz strąciły wieżę kościoła. Do 1993 w ruinach kościoła rosły krzewy i drzewa. Prywatna inicjatywa oraz sponsorzy doprowadzili do osadzenia dachu i uporządkowania wnętrza. Dziś służy ono spotkaniom artystów, młodzieży, prezentowane są wystawy prac oraz koncerty. Docelowo ma tu powstać Ikareum z nową wieżą kościelną z punktem widokowym oraz ma zostać przeniesione muzeum Lilienthala z obecnego budynku przy Ellbogenstrasse. W końcu sam Lilienthal został tutaj ochrzczony.


W ramach programu transgranicznego Festiwalu KuKuKa środowisko sztuki i kultury w powiecie GV utworzyło Radę Kultury i Sztuki - instytucję reprezentującą jego interesy. Zadaniem Rady Kultury i Sztuki ma być doradztwo, tworzenie inicjatyw i wizji. Powiat Vorpommern-Greifswald potrzebuje kompetentnego i samoświadomego reprezentanta wielu artystów i ludzi kreatywnych. Stąd taka inicjatywa. Prelegentom i zaproszonym gościom towarzyszyła stara jabłoń – instrument strunowo – perkusyjny oraz występy grup tanecznych.

Dzień III – 26 maja 2013 (niedziela) – Uckermunde

Na kolejny odcinek rejsu wyruszyliśmy ok. godziny 9.30. Mijając przepiękne miejsca ujścia Piany do portu w Ueckermuende dotarliśmy po czterech godzinach. Tu po raz pierwszy po wyjściu na Mały Zalew zadecydowano o postawieniu żagli.


Impreza w mieście przy ulicy Bergstraße trwała już od godziny 11.00. Przez cały dzień można było uczestniczyć w pokazach rzemiosła regionalnego, warsztatach dla dzieci i dorosłych oraz kosztować kulinarnych specjałów z Polski i Niemiec.


Dużym zainteresowaniem cieszyła się zaprezentowana przez KUKUKA „Maszyna sztuki“, z której po podaniu dowolnego słowa „produkowane“ były miniaturowe dzieła sztuki.


Z niewielkim opóźnieniem odbył się wernisaż polsko-niemieckiej wystawy fotograficznej połączony z debatą na temat: Rola sztuki w transgranicznej komunikacji i wzajemnym porozumieniu Polaków i Niemców.

44.JPG

Wieczorny majowy chłód niwelował koncert grupy „Irish Cowboys“ oraz zabawa taneczna w rytm irlandzkiej muzyki.

45.JPG

Następny dzień po noclegu w ośrodku ZERUM przywitał nas piękną słoneczną pogodą.

46.JPG
47.JPG
48.JPG

Dzień IV – 27 maja 2013 (poniedziałek) – Trzebież

Kolejny etap Festiwalu KUKUKA obejmował Stare i Nowe Warpno oraz Trzebież. Po krótkiej wizycie w Starym Warpnie zdecydowaliśmy się na dobicie do przystani w Nowym Warpnie.


Przy kei czekała na nas niewielka delegacja, z którą wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Spacerowi towarzyszyły ciekawe opowieści o jego historii prezentowane przez Andrzeja Łazowskiego.


Miłą niespodziankę zafundował nam burmistrz Nowego Warpna. Każdy uczestnik otrzymał książkę „Nowe Warpno i okolice na starych pocztówkach”.

77.JPG
78.JPG

Po wizycie w miejskim ratuszu popłynęliśmy do Trzebieży, gdzie dotarliśmy przed godziną 19.00.


Przygotowany przez organizatorów koncert: mieszanka transgraniczna Kozioł na wodzie. Na początek zaprezentował się nam Polsko-niemieckie chór „Horyzont” z Bruessow - chór amatorski, złożony z polskich i niemieckich mieszkańców Bruessow, Wallmow i Löcknitz. Opiekę artystyczną sprawuje Paweł Kornicz – dyrygent, nauczyciel muzyki ze Szczecina, członek „Camerata Nova”. Kolejnym wykonawcą była Kapela Dudziarzy Wielkopolskich Poznań-Stęszew. To najstarsza kapela dudziarska w kraju, działająca w 4 pokoleniu nieprzerwanie w Poznaniu. Powstała z inicjatywy braci Wawrzyniaków w 1945 r. pochodzących z okolic Stęszewa. Jest jedną z nielicznych kapel dudziarskich, która przetrwała do dnia dzisiejszego kultywując regionalne melodie – polki, marsze, wiwaty, walcerki. Muzykanci są laureatami wielu krajowych i międzynarodowych konkursów muzyki tradycyjnej. Wychowankowie mistrza R. Jędrszaka, jako pierwsza kapela dudziarska z Polski, uczestniczyła w światowym Pipefest dudziarzy szkockich w Edynburgu (2010).


„WIEM JAK NIE JEST, czyli Leoszewski Majem” to ostatni z wykonawców prezentujących swoje utwory muzyczne. Wiersze Marka Maja stały się dla Ryszarda Leoszewskiego pretekstem, inspiracją do stworzenia nowego materiału muzycznego. Tym razem nie był to Sklep z Ptasimi Piórami ani Arfik, lecz nowa, równoległa formacja grająca akustycznie. Nowe brzmienia, nowe, świeże pomysły aranżacyjne są zapowiedzią, a wręcz obietnicą, niespotykanych wcześniej wrażeń. I tak było z rzeczywistości. Polsko – niemiecki chór poznaliśmy również od nie znanej dotąd nam ich strony – opętanych muzyką akrobacji tanecznych. Wspólne muzyczne szaleństwo zakończył jednoczesny improwizowany występ wszystkich artystów.

Dzień IV – 28 maja 2013 (wtorek) – Szczecin

Na trasie Trzebież - Szczecin żeglowanie szło nam nieco opornie, a szkoda. Tuż przed plażą w Policach zrzuciliśmy żagle i niestety prezes Samej Ramy Wiesław Gaweł mógł z pomostu portu morskiego sfotografować tylko jacht spokojnie płynący na silniku.


W Szczecinie byliśmy tuz po 13.30. Przywitał nas jedynie pan z obsługi oferujący przyłączenie do sieci elektrycznej. Np cóż, jedna KUKUKA „tolsziprejses” nie czyni. My zabraliśmy się za to do pracy. Ustanowienie nowej linii metra w Szczecinie poszło dość łatwo. Oczywiście nadal jest ono w budowie, jednak można uznać ją za otwartą, zaczyna się w dzielnicy północnej Grabowo (niegdyś sąsiednie miasto Szczecina), poprzez ciekawe przystanki na Wałach Chrobrego, okolice Teatru Kana (przystanek w budowie), Zamku Ksiażąt Pomorskich (przystanek w przebudowaniu), na Podzamczu oraz na Dworcu Główny miasta Szczecina. Tutaj można przesiąść się do Berlina i Hamburga.


Prezentacja miejsc ciekawych z udziałem lokalnych działaczy oraz poruszanie się wokół spraw polsko-niemieckich, hasła: bezgraniczności, poszukanie wspólnej tożsamości miasta i regionu towarzyszyły nam na każdym kroku. Po Szczecinie oprowadzał nas przewodnik Przemek Głowa.

Przystanek I: Grabowo, Kapitańska
Przywitanie uczestników w Szczecinie, wizyta w Galerii Kapitańskiej, prezentacja działalności galerii. Wystawa malarstwa Stanisława Mazusia. Rozmawiają: Irena Dawid-Osiną, Beata Dawid, ks. dr Jan M. Mazur. Jak wyszliśmy – lało – zum Ku(c)ku(c)k(a).


Przystanek II: Wały Chrobrego
Trudna historia przełomów, Wały Chrobrego Hakentarrase. Haken i Zaremba - próba porównania - spotkanie z autorem książki-monografii „Wały Chrobrego” Maria Łopuch – historyk sztuki zaowocowało kolejną pozycja w domowej biblotece.


Zwiedzanie Urzędu Wojewódzkiego – trochę w zbyt szybkim tempie. Zainicjowany przez naszych niemieckich artystów fragment Chóru Niewolników z opery Nabucco Giuseppe Verdi'ego utkwił w pamięci najbardziej. Nikt tego jeszcze pod Wieżą z Marynarzem nie wykonywał. Może ten fragment wydać się niektórym kontrowersyjnym, zapewniam jednak, chodziło tu przede wszystkim o muzykę, która posłużyła nam później do własnej aranżacji na potrzeby „hymnu” KUKUKA.

Schweb' hin, Gedanke Du, auf gold'nem Flügel
Enteile zu dem fernen, theuren Strand,
Wo leis und lind, umduftend Thal und Hügel
Die freie Luft begrüsst mein Vaterland.
Verweil an Zions frech entweihten Thoren,
Und walle still dem Jordan-Ufer zu;
O zaubrisch schöne Heimath, mir verloren!
O schmerzlich süsses Angedenken Du.
Stumm hängst Du, goldne Harfe an den Weiden,
Du, die prophetisch einst der Seher schlug;
sing' uns von der Zeit, wo fern von Leiden
Der Knechtschaft Ketten Juda's Volk nicht trug.
Doch willst Du trauern, o! dann singe leise
Vom Fall Jerusalems, von unsrem Schmerz;
Vielleicht letzrt Dich der Herr die Liedesweise,
Die Kraft zum Dulden strömt in unser Herz.

Leć myśli na skrzydłach złotych
Biegnij, odpoczniesz na pagórkach, na wyżynach
Godziny pachną słabe i wilgotne
słodką aurą rodzinnej ziemi.
Z Jordanu brzegów pozdrawia
Syjonu wieże zburzone
oh, moja piękna, utracona ojczyzno
Ech, wspomnienie tak drogie i nieuniknione!
Złota szpado przeklętych wieszczów
Czemu cicho z wierzby powisasz?
Pamięć w sercu rozpal na nowo
Opowiedz o czasie, który był
Lub podobnie do Jeruzalem losu
nieś dźwięk gorzkiego żalu
Lub naucz się od Pana zgody
by znaleźć siłę w cierpieniu.

Przejazd metrem do centrum, zwiedzenie przystanków w budowie Teatru Kana (III) i Zamku Książąt Pomorskich (IV) nie przebiegło bez opóźnień, pełnej informacji i dobrej organizacji. Potrzebny był reset. Dzień odpoczynku. Szkoda mi tylko spotkania z Olkiem Dobą.


Dzień VI – 30 maja 2013 (czwartek) – Stepnica, Wolin

Według zapewnień organizatora oraz naszej super pani kapitan, startujemy o 7 rano, a może jeszcze wcześniej. Stawiłem się o godzinie 6.50 wyruszyliśmy o 9.20. Za to kawa w towarzystwie Macieja Woltmana, rozmowy o sztuce i niczym, nakręcają na cały dzień.


O godzinie 14 przybyliśmy do Stepnicy. Byłem tu wiele lat temu. To co zostało zrobione w gminie i co oferuje dla turystów zasługuje na uznanie. I co, właśnie piszę ten tekst i czytam na stronie www.stepnica.pl:
„Gmina Stepnica znalazła się wśród laureatów najbardziej prestiżowego konkursu Teraz Polska. W dniu 3 czerwca 2013 r. w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w Warszawie, podczas uroczystej Gali Finałowej XXIII Edycji Konkursu „Teraz Polska”, Andrzej Wyganowski Wójt Gminy Stepnica, odebrał symboliczną statuetkę. W tym roku Kapituła konkursu „Teraz Polska”, w której skład wchodzą autorytety życia społecznego, kulturalnego, gospodarczego, naukowego i politycznego, wybrała laureatów spośród 63 nominowanych. Godło otrzymało 14 produktów, 9 usług, 2 innowacje oraz 6 samorządów m.in. Stepnica obok Zakopanego, Władysławowa, Piły, Stronia Śląskiego i Kozienic”. Oklaski…
Po godzinie znów na naszym „Wappen”, mijamy wyspę Chełminek - siedlisko dla ok. 100 Bielików. Zimą idealne łowiska dla orlików w rozlodołamanym torze wodnym Szczecin – Świnoujście.


O godz. 19 docieramy do Wolina. Wita nas miejscowa delegacja przedstawicieli władz miejskich. Zanim jednak spotkamy się z nimi w miejskim muzeum, postanawiamy odwiedzić sławnych już na całe Pomorze Wikingów.


Uczymy się filcować, lepić garnki, musztry oraz pisać łabędzim piórem. Niby proste, ale nie aż tak jak wciśnięcie jednym palcem „Enter”.


Żegnamy się we wspaniałych humorach, mimo że kilku z miejscowych chciało nas złupić. Umawiamy się na wieczorną ucztę.

W mieście czekają już na nas burmistrz ze swoją świtą i dyrektorem Muzeum Ryszardem Banaszkiewiczem. Jak zwykle mało czasu na zwiedzanie, najwyraźniej trzeba tu wrócić. Koniecznie.


Julin ma jeszcze wiele tajemnic i to nie tylko, tę odkrytą w 2009 przy okazji remontu dawnej siedziby miejscowych włodarzy.


Zwiedzanie kończymy ciekawie zapowiadającą się debatą „Krajobraz miejski z pomnikiem w tle”. Jednak ponad godzinne opóźnienie i późna godzina odsyłają nas na statek i na zapowiedzianą skandynawską ucztę.


Dzień VII – 31 maja 2013 (piątek) – Karnin

Przed nami 35 mil morskich. Po sześciu dniach żeglowania, jesteśmy już przecież niemal Wilkami Morskimi, kapitan uznała, że czas pożeglować poważnie. Niestety nie pod pełnymi żaglami, ale i tak wyciągnęliśmy 8,7 węzła.


Nie pamiętam o której godzinie przybyliśmy do Karnin. Witała nas orkiestra i wielu zaproszonych gości. I tak do ok. 10 metra przed nabrzeżem. Mimo zapewnień kapitana portu miejsce okazało się zbyt płytkie na nasze 2,30 m. Po dłuższej chwili udało nam się dobić do kei w porcie obok. Jedyne dogodne miejsce z odpowiednia głębokością było niestety zajęte. Na szczęście starszy pan okazał się osoba uprzejmą i ustąpił nam miejsca. Sądzę, że „koperta” na egzaminie na Prawo Jazdy to pikuś, przy tym co pokazała nasza Els. Po zacumowaniu jednostki otrzymała gromkie brawa.


W porcie odbywał się już właśnie polsko-niemiecki festyn „Brückenfest“ pod hasłem "BERLIN-USEDOM w 2 godziny!". Nasz polsko-niemiecki region walczy nadal o ponowne uruchomienie prastarej linii kolejowej łączącej wyspę Uznam z resztą świata! W porozumieniu wzięło udział wiele sąsiadujących ze sobą miast w tym polskie: Wolin, Szczecin oraz Świnoujście. Festyn zakończył pokaz sztucznych ogni.


Ponieważ kolejny dzień festiwalu ograniczał się do przejazdu z Karnin do Anklam postanowiłem swój udział w festiwalu zakończyć w piątek wieczorem.

Festiwal KUKUKA to świetna inicjatywa osób, którym nie są obojętne losy polsko-niemieckiego regionu. Każdy przejaw działalności jednoczący i przybliżający nasze państwa to doskonałe antidotum na zataczającą coraz szersze kręgi bezczelną propagandę partii skrajnie prawicowych. Granica na Odrze dawno została zniesiona. Jeżeli również czujecie się Pomorzanami, nie powinniście mieć problemów z jej brakiem. A, że nie zawsze grało jak trzeba… to przecież dopiero mała KUKUKA.

Andrzeju i Martinie, zmieniajcie tylko niebo nad głowami, ale nie żagle. Kurs jest OK.


(micolski)
(wgaw)
(w tekście wykorzystano materiały informacyjne organizatorów)

KUKUKA w Obiektywie


O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-NonCommercial-NoDerivs 3.0 License