Koncert na betonowcu

Podobnie jak w roku ubiegłym  w nocy z soboty na niedzielę 11/12 lipca 2010 r. w dwunastoosobowym składzie (cztery jednostki) "Sama Rama" wzięła udział w Koncercie "Chopin na Betonowcu", który był częścią projektu "Poza czasem i przestrzenią - Rok Chopinowski w Szczecinie".

Na "betonowiec" wyruszyliśmy w godzinach przedwieczornych aby zająć sobie jak najlepsze miejsce dla naszych "motorówek". Betonowiec czyli wielka barka zatopiona w 1945 roku na wejściu do jez. Dąbie jako niemiecki tankowiec "Urlich Finsterwalde", którego kadłub wykonano z żelbetonu, a który w czasie II wojny św. przeznaczony był do transportowania benzyny syntetycznej z polickiej Hydrierwerke.

barka%20I.JPG

Jego pokład doskonale nadaje się na budowanie sceny, a warunki tafli jeziora sprzyjają nośności dźwięku. W takich warunkach już od godz. 21:00 zaczęły się gromadzić prywatne jednostki pływające a nieco później zakotwiczyły tu  statki białej floty. Jak ocenia policja wodna przed betonowcem, w specjalnie wyznaczonych trzech strefach kotwiczenia, pojawiło się ponad 130 prywatnych jednostek, z których koncert obejrzało około 800 osób. Dodatkowo 500 osób przypłynęło na koncert statkami pasażerskimi ("Odra Queen", "Peene Queen", "Dziewanna") oraz historycznymi jednostkami ("Eintracht", "Volldampf" i "Kuna"). W sumie koncertu wysłuchało ponad 1300 osób.

barka%20II.JPG

Organizatorzy tegorocznego koncertu postawili na muzykę Chopina w jazzowych interpretacjach mistrzów tego gatunku, która miała być przeplatana dawką solidnego nu-jazzowego grania. W koncercie udział wzięli znakomici polscy artyści, od lat uznawani za wybitnych przedstawicieli polskiej sceny muzycznej: Antoni Gralak (trąbka, tuba), Karol Pospieszalski (tuba), Ireneusz Wojtczak (saksofon), Bronisław Duży (puzon), Darek Sprawka (puzon, tuba), Klaudiusz Kłosek (trąbka), Ola Rzepka (perkusja), Tymon Tymański (kontrabas), Darek Makaruk (sampling), Piotr Pawlak (gitara), oraz amerykańscy artyści światowej sławy: Jim Black (perkusja) i Chris Speed (saksofon). W naszym odczuciu realizowanie koncertu pod gołym niebem w otoczeniu jachtów i żaglówek to znakomity pomysł, jednak dobór repertuaru był fatalny. Otóż artyści do Chopina nawiązali zaledwie tylko trzykrotnie a parafrazy "Marsza żałobnego" były chyba najmniej wyszukanym pomysłem tego wieczoru.

barka%20III.jpg

Dokuczliwe okazały się również komary, które dały się we znaki nie tylko widzom ale również i muzykom, zmuszając ich do przerwy w koncercie. Koncert zakończył się w godzinach nocnych. My pozostaliśmy na miejscu do świtu, by rankiem popłynąć na pełne wody jeziora Dąbskiego. Kiedy po kilku godzinach wracaliśmy do Polic pracownicy kończyli demontować z tak dużym pietyzmem ustawianą wczoraj scenę. Sądzimy, że organizatorzy wyciągną wnioski i przyszłoroczny koncert "na betonowcu" nawiąże do tego z przed roku, który był rewelacyjny.


(wgaw)

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-NonCommercial-NoDerivs 3.0 License