Msza Hubertowska w Luebbersdorf

Na zaproszenie Myśliwskiego Towarzystwa Miłośników Rothemühl i naszego przyjaciela Petera Höhne czwórka członków „Samej Ramy” w dniu 11 listopada 2012 r. udała się do Lübbersdorf koło Friedland (50 km na północny zachód od Löcknitz) by wziąć udział w Mszy Hubertowskiej.

Msza w intencji św. Huberta odbywała się w widocznym już z daleka, pięknym kościółku ewangelickim z XIII wieku, do którego dotarliśmy w gronie zapalonych myśliwych i ich rodzin.

1.JPG
2.JPG

Przy wejściu witał nas Peter prosząc o zabranie programu mszy i zajęcie miejsca w ławkach. Zanim rozpoczęła się liturgia podziwialiśmy piękny ołtarz ze scenami z życia Najświętszej Marii Panny, patronki kościoła i organów z 1868 roku.

3.JPG
4.JPG
5.JPG
6.JPG
7.JPG
8.JPG
9.JPG

Punktualnie o godz. 16:00 przy dźwiękach myśliwskiej orkiestry dętej - na rogach czyli Jagdhornbläsergruppe „Hubertus” z Schönefeld rozpoczęła się uroczystość. Całość liturgii poprowadził pastor Thorsen John, a wystąpienie tematyczne o działalności myśliwych i legendę o ich patronie św. Hubercie wygłosił Peter Höhne.

10.JPG
11.JPG
12.JPG
13.JPG

Większy fragment przemówienia przewodniczącego regionu kół łowieckich przytaczamy poniżej:

„Drodzy miłośnicy myślistwa oraz przyjaciele łowów i obyczajów łowieckich,

chciałbym zaprosić was do kilku chwil zadumy, nad tym, czym w dzisiejszych czasach jest dla nas legenda o św. Hubercie.

Ów święty nie ma dzisiaj wysokich notowań. Przypominamy sobie o nim, gdy chcemy nadać imię synowi w rodzinie myśliwskiej, wyświęcić nowo wybudowaną ambonę w lesie lub gdy zaglądamy w listopadzie do kalendarza i widzimy dzień jego imienin. Istnieje niebezpieczeństwo, że o nim zapomnimy, a przez to stracimy także część swojej tożsamości. Nie możemy do tego dopuścić.

Znamy św. Huberta jako dzikiego , nieopanowanego, ogarniętego żądzą łowów człowieka, niemalże zawładniętego przez nałóg zdobywania nowych trofeów, nie podlegającego niczyjej kontroli. Według znanej nam legendy, ów człowiek na skutek spotkania z jeleniem z lśniącym w wieńcu krzyżem, musiał przemyśleć swoje pozbawione skrupułów postępowanie, zastanowić się nad sobą. Zaczęły pojawiać się wyrzuty sumienia, nieodpowiedzialne działania powoli przebijały się do jego świadomości.

Sumienie i odpowiedzialność są według mnie filarami legendy o Hubertusie. Upłynęło ponad 1300 lat. Zmienił się świat, a z nim zmieniły się łowy. Legenda o św. Hubercie przetrwała przez ponad 40 pokoleń, niosąc ze sobą przykazanie odpowiedzialnej i świadomej sztuki łowieckiej. Stała się znaczącą częścią naszej etycznej postawy wobec myślistwa. - Oddawajmy się sztuce łowieckiej zawsze z czujnym sumieniem i poczuciem odpowiedzialności za naturę w całej jej okazałości, chrońmy duchowe dziedzictwo naszych przodków, z którego powinniśmy być dumni.

Odpowiedzialność, o której rozważamy w dniu św. Huberta, nie jest tą odpowiedzialnością wyznaczoną przez normy prawa, lecz mam tu na myśli odpowiedzialność indywidualną, z którą my myśliwi wychodzimy naprzeciw stworzeniom i dziełu stworzenia.

Drodzy przyjaciele łowiectwa, czyż regulacja stanu dzikich zwierząt nie jest dla nas pasjonujących się myślistwem główną przyczyną wyruszania na łowy. Zdobywanie trofeów, położenie określonego okazu dzikiego zwierza np. kozła, którego doglądaliśmy i podpatrywaliśmy od lat i którego możemy zebrać jako nagrodę za nasz trud i opiekę, czyż nie są podstawą naszego myśliwskiego zajęcia. Nie powinniśmy również robić wielkiej tajemnicy z naszej radości z pozyskanych trofeów. My myśliwi akceptujemy to, że z polowaniem wiążą się życie i śmierć. Jesteśmy w pełni świadomi, że przemocą przynosimy śmierć, ale z wcześniej wspomnianym czujnym sumieniem i poczuciem odpowiedzialności. Polowanie jest dla nas myśliwych obowiązkiem. Obowiązkiem, który w każdej chwili podejmujemy z całym przekonaniem.

Często również i nam wiatr wieje w oczy. Jesteśmy narażeni na wrogość i oczernianie ze strony przeciwników polowań wszelkiej maści. Aby móc przeciwstawić się tym wrogościom, wymaga się od nas, braci łowieckiej, silnej solidarności. W polityce nie mamy znaczącego lobby i również nie oczekujmy od związków łowieckich, że wpłyną na zmianę poglądów wśród naszych przeciwników. Tylko świadome i odpowiedzialne działania każdego myśliwego przyniosą długotrwały sukces. Pozwólcie nam na tej podstawie, w najmniejszych komórkach opiekujących się zwierzyną, zewrzeć szeregi i pokazać naszą spójność.

Łowiectwo to również radość z obcowania z naturą oraz odrobina romantyczności. Siedząc rano na skraju lasu, słuchając jak budzą się ptaki, obserwując wstający dzień, napawając się powoli wschodzącym słońcem, doznajemy radosnych odczuć. Jeżeli dane nam jest przy okazji jakiś skromny sukces łowiecki, odczuwamy niezgłębiona radość oraz pobożną wdzięczność.

Świat polowań nie jest jednak naszą własnością, otrzymaliśmy go jako spuściznę naszych przodków i przekażemy pewnego dnia następnym pokoleniom. Bądźmy zawsze świadomi tego brzemienia. Niech zawsze w naszym zajęciu towarzyszy nam przesłanie z legendy o św. Hubercie, sumienie i odpowiedzialność.”

Doskonała akustyka świątyni sprawiała, że usłyszeliśmy 10 utworów zagranych na rogach zakończonych Marszem Hubertowskim. Po zakończeniu mszy i pożegnaniu z Peterem opuściliśmy malowniczą i pełną zabytków miejscowość Lübbersdorf. Trzeba będzie tu wrócić latem na rowerach, bo jest tu co zwiedzać.

14.JPG
15.JPG

(wgaw)
(micolski)

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-NonCommercial-NoDerivs 3.0 License