Święto Lasu w Rothemuehle

Peter Höhne znany nam wcześniej głównie z rajdów z rajdów pieszych po Ueckermünder Heide zaprosił członków SE "Łarpia" i PKC "Sama Rama" na Święto Lasu i Leśników. W sobotę, 21 lipca 2012 roku, po raz kolejny zamieniliśmy nasze rowery na samochody i w 15-osobowej grupie, po pokonaniu ok. 50 km zjawiliśmy się przed Chatką Märchenwaldhaus Nettelgrund w Rothemühl.

Tu oczekiwali na nas przedstawiciele Towarzystwa Przyjaciół Rothemühl i Nadleśnictwa Torgelow z jego przewodniczącym Peterem Höhne. Po krótkim powitaniu i przedstawieniu programu imprezy a także obejrzeniu chatki myśliwskiej został nam przydzielony przewodnik z którym wyszliśmy na trasę wycieczki pieszej.

1.JPG
2.JPG
3.JPG
4.JPG
5.JPG

Prowadzący raz po raz zatrzymywał się w ciekawych miejscach Märchenwaldweg i opowiadał o zasobach okolicznych lasów, mówił o historiach poszczególnych miejsc niejednokrotnie pokazując postacie z bajek wykonane z pni drzew.


Raz po raz w lesie wędrowcom pokazywały się postacie związane z Czerwonym Kapturkiem, z Wyrwidębem, konikiem Garbuskiem i bohaterami innych bajek.

Byliśmy też w Czerwonym Młynie, gdzie usłyszeliśmy ciekawą legendę związaną z tym miejscem. Otóż już od niepamiętnych czasów budynek Czerwonego Młyna zamieszkiwał skrzat/chochlik, który żył w przyjaźni z młynarzem. Nie raz i nie dwa wyświadczał mu przysługę i pomagał w pracy. Jednak po śmierci młynarza jego żona nie mogła żyć ze skrzatem w zgodzie, ponieważ ten często płatał jej i jej czeladnikom różne figle. Ostatecznie wdowa wyrzuciła chochlika z młyna. Ten ze zgryzoty i pogardy zapadł się pod ziemię mszcząc się na młynarzowej okrutnie. Pozbawił młyn wody zmieniając bieg jej strumienia w głąb ziemi, a na koło młyńskie zamiast wody puścił rudo-czerwoną ciecz, która płynie tam do dziś. Sprawiło to, że młyn został zamknięty. Złośnik do dzisiaj grasuje pod ziemią. Słychać hałasy, które powoduje i szum wody. Aby to dobrze usłyszeć wystarczy tylko ucho przyłożyć do ziemi. Co jest jednak dziwne, każdy z mieszkańców Rothemühle chce te dźwięki usłyszeć pod swoim domem.

16.JPG
17.JPG
18.JPG

Ruszyliśmy dalej by pokonywać "tor przeszkód". Pierwszym zadaniem było wejść do labiryntu czyli drogi błądzenia po sztucznie wykonanej trasie. Nie każdemu udało się od razu dojść do wyjścia.

21.JPG

Potem był "Most Wierności", po którym każdy, kto kogoś zdradził spadał w dół nie doszedłszy do drugiego końca mostu. Nasza grupa pokonała ta przeszkodę bezbłędnie.

14.JPG

Kolejny most to przerzucony pień drzewa z wystającymi gałęziami, które służyły za poręcze. Tu przy przejściu tej przeszkody trzeba było wykazać trochę zręczności.


Potem wspinaliśmy się na jeden ze szczytów Brehmer Berge mijając postać drewnianego Strażnika Lasu a po kilkudziesięciu metrach sierotkę Marysię i siedmiu krasnoludków.

Prawie na szczycie natrafiliśmy na Domek Baby Jagi, która gdzieś się oddaliła a domostwa pilnował tylko kot.

22.JPG
23.JPG

Wreszcie dotarliśmy ponownie do Chatki Märchenwaldhaus gdzie organizatorzy zaprosili nas na posiłek. Po czym na pobliskim pagórku tuż za "Bajkowym Ogrodem" w scenerii wystawy poroża jeleniowatych przedstawiono interesujący program z okazji otwarcia sezonu łowieckiego.


Po przywitaniu zebranych przez Petera Höhne dwie grupy trębaczy myśliwskich z Koła Łowieckiego Uecker-Randow i z sąsiednich kół łowieckich z Polski dało pokaz różnorodności sygnałów myśliwskich i muzyki związanej tradycją polowań.


Impreza została wzbogacona o pokaz psów myśliwskich przez działaczy z DTK Gruppe "Ueckermünder Heide".


Koncert połączonych grup zakończył to plenerowe spotkanie. Po pożegnaniu z Peterem policka grupa udała się do miejscowości Klein Luckow by zwiedzić muzeum poświęcone Maxowi Schmellingowi.

55.JPG
56.JPG

Dzięki przychylności pana Fiebiga wysłuchaliśmy historii życia tego niemieckiego boksera, mistrza świata wszechwag w latach 1930-32. Największy rozgłos przyniosły mu pojedynki z ówczesnym królem ringu, za którego uważano Amerykanina Joe Louisa. W pierwszym spotkaniu w 1936 r. Max Schmeling zwyciężył w 12. rundzie przez nokaut. W 1938 r. doszło do rewanżu z Louisem, już w oficjalnej walce o mistrzostwo świata. Schmeling został znokautowany po zaledwie 124 sekundach walki. W czasie wojny był jednym z nielicznych niemieckich sportowców światowej sławy wcielonych do Luftwaffe za odmowę wstąpienia do NSDAP w 1935. Walczył jako spadochroniarz na Krecie (Operacja Merkury), doznając poważnego urazu kręgosłupa i kolana podczas lądowania. Przed zakończeniem walk o Kretę w doniesieniach medialnych pojawiła się nieprawdziwa wiadomość o jego śmierci.

W 1948 stoczył ostatnią walkę w karierze przegrywając w Hamburgu na punkty z Richardem Vogtem. Na zawodowym ringu stoczył łącznie 70 walk – 56 wygranych (36 k.o.), 10 przegranych i 4 nierozstrzygnięte. W 1938 roku, podczas Nocy kryształowej, ryzykując własnym życiem, uratował dwóch nastoletnich braci pochodzenia żydowskiego ukrywając ich w swoim pokoju hotelowym w Berlinie. Następnie pomógł im się wydostać z terenu Niemiec. W 1981 roku pokrył koszty pogrzebu swojego dawnego przeciwnika Joe Louisa. W 1992 roku został wprowadzony do Międzynarodowej Galerii Sław Boksu.

57.JPG
58.JPG

Spotkanie w Klein Luckow praktycznie zamknęło nasz sobotni wyjazd na Święto Lasu i Leśników do Rothemühl. Po czym udaliśmy się w drogę powrotną do Polic.


(wgaw)
(zibi)
(marek)
(Adalbert)
(a.kowalik)
(Kasia)

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-NonCommercial-NoDerivs 3.0 License